piątek, 8 kwietnia 2016

Rozdział 13 - Stone Cold

Muzyka: Yiruma - River flows in you

Istnieją głosy, które chcą, byś je usłyszał
Tyle do powiedzenia, ale nie potrafisz znaleźć słów
Ta woń magii i piękno, które było
Gdy miłość była groźniejsza od wiatru


Słuchaj swego serca 

Gdy do ciebie przemawia
Słuchaj swego serca
Nie możesz zrobić nic innego
Nie wiem dokąd się udajesz
I nie wiem dlaczego
Ale posłuchaj swojego serca 
Zanim powiesz mu "żegnaj"


                                   ~ODRIEE~


  Z samego ranka, dość wczesną porą usłyszałam czyjąś głośną rozmowę. Nie otwierałam oczu, bo powieki wydawały się ważyć tonę, ale za pomocą wyobraźni próbowałam sobie stworzyć obraz dwóch osób, które wymieniały się zdaniami. Jeden głos dobrze poznałam . Była to starsza pielęgniarka, która ostatnio mówiła coś szeptem do tego młodego pielęgniarza, kiedy ja stałam jak sierota odłączona od tematu.

Kobieta rozmawiała z kimś o ochrypłym, niemal gorzkim głosie. Z pewnością był to dorosły mężczyzna. W każdym jego słowie potrafiłam wyczuć jad, którym atakował biedną pielęgniarkę.
- Pani Collins! - Lekko się wzdrygnęłam. - Proszę mnie teraz nie męczyć. Mam masę pracy i jeszcze panią na głowie! - warknął mężczyzna, a ja przed oczami miałam jak człowiek wyrzuca ręce do góry.
Mimo wielkiego lenia jaki mnie trzymał, zwlekłam się z łóżka i podeszłam do drzwi. Ciekawość zwyciężyła z chęcią na smaczny sen. Przyłożyłam ucho do zimnej powłoki drzwi, by lepiej słyszeć.
- Panie Hetfield, proszę dobrze to przemyśleć. - mówiła kobieta. - Jestem nienagannym pracownikiem i wcale mi się nie spieszy na emeryturę...
Brzmiała jakby miała się rozkleić, jej głos drżał.
-Pracuję tu od dwudziestu lat, ten szpital jest moim drugim domem. Nie może tak nagle mnie pan zwolnić. - powiedziała ostrzej, ale cudem dosłyszałam jak głośno przełyka ślinę. Cóż, jak na dom wariatów, to ściany są bardzo cienkie.
- To ja jestem dyrektorem tego szpitala, mogę robić wszystko co uznam za odpowiednie. Zmarszczyłam brwi, gdy mężczyzna prawie wykrzyczał to zdanie. Myślałam, że pracodawcy powinni dobrze traktować zatrudnionych ludzi. Szczególnie tych, którzy wykonują swoje obowiązki bez problemu. Po kilku krótkich chrząknięciach, mężczyzna wycedził kilka zdań.
- Jeszcze się zastanowię, ale niczego nie obiecuję. - westchnął, jakby pozbawiony sił na dalszy dialog z upierdliwą kobietą. - Powinna pani zrozumieć, że to dla pani zdrowia! Przy ciężkiej pracy kręgosłup wysiada, stawy są nadwyrężane. - Głosy cichły, co oznaczało że się oddalają. - Proszę jak najszybciej zrobić badania i mi je dostarczyć. - To było ostatnie, co mogłam usłyszeć.


 Po zjedzeniu śniadania, które swoją drogą było niesmaczne, spacerowałam korytarzami szpitala. Oczywiście nie sama, kroku dotrzymywała mi pielęgniarka Pagie. Dziewczyna nie wyglądała tak blado jak ostatnio, gdy zobaczyła mnie ponownie po naszym małym incydencie w mojej klatce. Jak teraz o tym myślę, to przyznaję że przesadziłam. Nie powinnam tak agresywnie reagować, ale czułam się wtedy jakby wszyscy się nade mną użalali.
Biedna Ali, została porwana przez gwałciciela... Zamknijmy ją w czterech ścianach, może dzięki temu nie podetnie sobie żył.

 Czy gdzieś w świecie jest ktoś lub coś, co będzie mogło odciążyć mnie od pamięci? Czy istnieje taka możliwość, że kiedyś znów zasmakuję normalnego życia?
 Mam nadzieję że tak, bo jak na razie moje życie smakuje i zajeżdża rybą.
To przez tego tuńczyka, który zawitał rano na moim talerzu. Nie cierpię ryb. W ostatnim czasie zjadłam chyba dziesięć puszek sardynek, które odpychająco pachniały. Aż dziwne, że skrzela mi nie wyrosły po tym paskudztwie.

Blondynka niepewnie opowiadała o swoim wczorajszym dniu. Nie byłam zbytnio zainteresowana, tym że jakaś wytatuowana dziewczyna z niebieskimi włosami, została przyłapana na próbie kradzieży okularów przeciwsłonecznych, kiedy to ona przymierzała nowe szorty. Jeżeli jestem dobrze poinformowana, to mamy październik, a Pagie nie wygląda na "Codziennie ćwiczę, by mieć atrakcyjny sześciopak na brzuchu", dlatego nie mam pojęcia po co blondynka kupiła szorty. 
Mimo nudnej historyjki, która wcale mnie nie wprawiła w głębsze refleksje, byłam w jakiś sposób wdzięczna tej dziewczynie. Wykorzystywała swój cenny czas na spędzanie go ze mną i chcąc być miłą pielęgniarką, opowiadała mi o swoich ''ciekawych'' przeżyciach. Ale przecież to jej praca.


                                                   ~LOUIS~


Megan wydzwaniała do mnie przez cały dzień. Nie napisała ani jednego SMSa. Nie odbierałem, bo nie wiedziałem, co mam jej powiedzieć. Żeby zająć czymś myśli skupiłem się na pracy. Pchnąłem metalowy wózek i wjechałem do ostatniego pokoju. Blondynka siedziała oparta o łóżko czytając gazetę, którą zabrała, gdy byliśmy u lekarza i udawała, że nie zwraca na mnie uwagi. Położyłem talerz z jajecznicą na małym stoliku i usiadłem na łóżku.
- Piszą coś ciekawego? - zapytałem od niechcenia. Mruknęła coś w odpowiedzi. Kobiety.
- Powinnaś zjeść kolację - zauważyłem. Pokiwała tylko głową, nie ruszywszy się z miejsca.
- Jesteś irytująca.
- Mhm - mruknęła i obróciła stronę.
- Ty mnie w ogóle słuchasz? - zmarszczyłem brwi i oparłem się łokciami o kolana.
- Mhm.
- Mówiłem, że powinnaś zjeść - pomachałem jej rękami przed oczyma. Uniosła dłoń i klepnęła mnie w ramię.
- Zasłaniasz mi - powiedziała cichym głosem.
- O, wreszcie zauważyłaś, że tu jestem - westchnąłem znów i wstałem z łóżka. Wziąłem talerz w dłoń i usiadłem obok Bianki. Nałożyłem trochę jajecznicy na łyżkę i zbliżyłem do jej ust.
- Powiedz "aaa" - powiedziałem, próbując się nie roześmiać. Przygotowałem się na kolejne uderzenie z jej strony, ale ona jak gdyby nigdy nic otworzyła usta.
- Aaa - odpowiedziała, dalej czytając. W zupełnym osłupieniu, nie bardzo wiedząc, co robię, włożyłem łyżkę do jej ust. Zjadła i otworzyła ponownie.
- Aaa.
- Poważnie? Mam cię karmić? - zapytałem, gdy już odzyskałem całkowitą świadomość moich czynów. Karmienie pacjentów mi się zdarzało, ale zazwyczaj byli oni sparaliżowani, lub spięci pasami.
- Masz z tym jakiś problem? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Ależ skąd - mruknąłem sarkastycznie i podałem jej kolejną łyżkę. Karmiłem ją przez kilka minut, a ona dalej czytała swoje czasopismo.

Po jakimś czasie talerz był całkiem pusty. Spojrzałem na blondynkę, która wciąż nie odrywała wzroku od lektury.
- Aaa. - Otworzyła znów usta.
- Już zjedzone - odparłem. Wreszcie zamknęła gazetę i spojrzała na mnie z rozczarowaniem.
- O, to wielka szkoda - westchnęła i dotknęła palcem wskazującym czubka nosa. - Była za mało słona. Ale smaczna. Mógłbyś częściej mi ją gotować.
- Jajecznicę się smaży nie gotuje, a poza tym to kucharki przyrządzają kolację. Ja ją tylko przynoszę.
Spojrzała na mnie morderczym spojrzeniem.
- WIEM, że kucharki gotują. Ale lubię myśleć, że to ty mi ją przyrządzasz. - Zmarszczyła lekko nos.
Zdziwiły mnie te słowa. O co może jej chodzić? Chciałaby, żebym to ja jej gotował?
- Chyba nie próbujesz mnie podrywać? - zaśmiałem się.
- Oczywiście że nie, baranie. Po prostu chciałabym, żeby typ, który jest moim opiekunem miał choć jedną przydatną cechę. Na przykład gotowanie. - Uśmiechnęła się do mnie sarkastycznie. Fuknąłem cicho nosem i poklepałem ją po głowie, wstając.
- Kiedyś ci coś ugotuję - puściłem jej oczko i schowałem talerz na dolną półkę wózka.
- Do widzenia, Louis - zawołała za mną, gdy wychodziłem. To był drugi raz tego dnia, kiedy mnie zamurowało z jej powodu i pierwszy raz odkąd się znamy, kiedy zwróciła się do mnie po imieniu.


                                                             Odriee


Spacer po śniadaniu nie okazał się takim złym pomysłem. Mogłam rozprostować nogi i pozwiedzać budynek, zamiast siedzenia w klatce, gdzie dzień trwa wieczność. A przynajmniej takie mam wrażenie. Wszystko wygląda tam tak samo. Czyli szaro buro, neutralnie. To sprawia, że zatracam się w sobie, zawieszając wszystkie pozytywne myśli jakie chcę do siebie dopuścić. Bez wątpienia potrzebuję kochanego słońca, które rozgrzeje lodowatą powłokę, która mnie otacza. Nie wiem dlaczego tak bardzo cieszę się z największej gwiazdy naszego układu słonecznego. W piwnicy wciąż było ciemno, nie licząc kilku słabych żarówek, które dawały jedyne światło. To normalne, że jasność lepiej się kojarzy, bo daje poczucie bezpieczeństwa.

Od godziny, a może nawet dłużej, siedziałam w dużym salonie. Jego łagodny i zarazem ciepły wystrój sprawiał, że mogłabym tu nawet przesiadywać całe dnie. Tak bardzo się różnił od tej białej klatki, od której biło chłodem. Odpoczywałam, siedząc z dala od reszty pacjentów i pielęgniarek, na miękkiej ławie w kształcie półkola. Siedzenie idealnie wpasowywało się w równie zaokrąglony kawałek ściany, a upiększały to jeszcze bardziej okna. Długie, otoczone białą ramą okna z grubą szybą. Dzięki takiemu ustawieniu mogłam zobaczyć jak wygląda szpital z obu stron i jeszcze na wprost, na ciemny lasek. Budynek miał to do siebie, że był bardzo widoczny. Czerwona cegła z dużą ilością przyrośniętego mchu przyciągała oko. Lasek natomiast nie różnił się niczym innym od zwykłego lasu w październikowy wieczór. Spodobały mi się rosnące w nim masywne drzewa z przesadnie grubymi gałęźmi i liśćmi koloru zielonych butelek od piwa. Nigdy nie widziałam na żywo baobabu, ale te drzewa mogłyby się do nich zaliczać.

W saloniku pozostało tylko kilka osób. Byli to raczej młodzi ludzie i nie musiałam tego stwierdzać po wyglądzie. Wszyscy siedzieli sami. Czas, w którym my, młodzi ludzie powinniśmy odnosić sukcesy i popełniać błędy, został naruszony przez obcego nam wroga. Nasza cienka jak nić psychika doznała mocnego urazu i choćbyśmy pragnęli zmyć wszelkie rysy, to one i tak zagłębią się w naszym świecie. Czym dłużej o tym myślę, tym większym labiryntem staje się moje codzienne życie.

 Jakaś blada dziewczyna z czarnymi jak węgiel włosami, opierała się o ścianę i zamyślona wpatrywała się w brązowy dywan. Wyglądała na spokojną, ale jakby nieobecną. Prawie w ogóle nie mrugała. Mój wzrok powędrował do pewnego rudawego chłopaka, a raczej do jego dłoni. Bardzo szybko i energicznie układał kolorową kostkę, która cały czas znajdowała się w ruchu, wydając przy tym dźwięk podobny do pisania na klawiaturze. Zafascynowana chaosem jaki dział się w dłoniach chłopaka nie zorientowałam się, że zdążyło się już ściemnić. Wskazówki zegara wskazywały równą piątą popołudniu, co mnie zestresowało. Przyszłam tu z tą Pagie, ale dziewczyna powiedziała że przed szóstą odprowadzi mnie do salki, bo czeka mnie jeszcze kąpiel. Na samą myśl o ciepłej wodzie i pachnącym mydle, przechodziły mnie ciarki w dole kręgosłupa. Woda. Ciepła woda, która rozluźni moje ciało. To śmieszne, że czuję jakbym dopiero zaczynała poznawać świat.
Mała, rozdarta Ali... Odriee... szuka swojej latarni, która wskaże cel jej życia.


Louis



 Po skończonej pracy usiadłem na chwilę w salonie. Spojrzałem na włączony telewizor, by obejrzeć wieczorne wiadomości. Większość pacjentów znajdowała się już w swoich pokojach, więc mogłem pogłośnić, by lepiej słyszeć. Na ekranie pojawiły się ujęcia ulic jakiegoś miasteczka, płonące budynki po obu stronach, biegający ludzie, ktoś coś krzyczał. Zmarszczyłem brwi. Pośród tego całego bałaganu stał dziennikarz-hardkor w potarganej kurtce i wyjaśniał co się właśnie dzieje i w jak wielkim niebezpieczeństwie się znalazł. Nie zwracałem zbytnio uwagi na jego słowa, bo miałem wrażenie, że skądś znam miejsce, w którym jest.
" - ...Zbliżają się do Londynu... - " powiedział dziennikarz, a mnie wbiło w fotel. No tak. Miasteczko niedaleko Londynu, byłem tam kiedyś. Trudno było rozpoznać ulice w tym bałaganie. Zacząłem uważniej słuchać. Z tego, co mówił dziennikarz wynikało, że terroryści napadają coraz to kolejne miasta Anglii, bez żadnego ostrzeżenia, z ukrycia. Nie wiadomo które miasto będzie następne, bo są pogrupowani po kilkanaście osób i rozstawieni po całej Anglii. Wojsko robi co może, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć kolejnego ataku.
 Patrzyłem przez chwilę tępo w telewizję. W każdej chwili nasze życie może się zamienić w jeden wielki stos. Spłoniemy wszyscy, jak czarownice, nawet nie wiedząc za co. Przyłożyłem palce lewej dłoni do ust. Świat Bianki, który chciałem odbudować ponownie legnie w gruzach.
 Nie mam pojęcia, jak mógłbym jej pomóc.
 Jedyne co wiem, to że zaczęła się wojna.


_________________________________________________________________________________


Na początek bardzo bardzo mocno przepraszamy za takie opóźnienie, ale no niestety jakoś chęci brak, choć głowy pełne pomysłów :C ( Ja mam teraz egzaminy, sry ;( - Carrie )
Mamy nadzieję, że mimo to ktoś tu jeszcze został i czeka na rozdzialik, który no.. jest jaki jest, mamy nadzieję, że się nie rozczarowałyście za bardzo. Tak więc, jeszcze raz bardzo przepraszamy, postaramy się poprawić ^^
Enjoy!
- Obli Viate
- Carrie SS.

15 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się bardzo cieszę, że jest i bardzo mi sie podoba <3
    Serio, super jest i czekam na rozwój akcji z tą wojną ;o
    Carrie powodzenia na egzaminach i życzę dobrych wyników chociaż z polskiego na pewno będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omom! Polski 100%, ale ze ścisłych leżę. No, ale dziękuję :** Jeszcze angielski, pikuś <3

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się ten rozdział, ale zakończenie totalnie mnie zszokowało. Nie lubię wojen, sporów i tak dalej, ale przed tym nie da się uciec. Czytając opowiadanie, lubię przenosić się w "inny świat", stworzony przez niesamowite blogerki dla wiernych czytelników. A spór (szczególnie teraz ten z terroryzmem), bo nie do końca wiem czy mogę nazwać to wojną, dzieje się w prawdziwym życiu. Jako Polka jestem szczęśliwa, że Polsce nic nie jest. Nie słyszałam także o tym, żeby w Anglii coś niepokojącego się działo, ale mam nadzieję, że nie przewidujecie przyszłości, bo ta, którą tworzycie mnie przeraża. Okej, może trochę przesadziłam, ale szczerze się przyznam, że się panicznie boje. Dobra, przejdę do pisania o cudownym rozdziale. Kocham czytać opisy miejsc, małych szczegółów czy przemyślenia bohaterów. W tym rozdziale, zauważyłam sporo takich opisów i jestem z tego bardzo zadowolona. A przy czytaniu fragmentu, w którym Louis karmił zaczytaną Biancę, miałam wielki uśmiech na twarzy. Iii... znowu się rozpisałam :D
    PS. Dobrze Ci poszło z egzaminami, Carrie? :)
    Weny misiaki, i do następnego rozdziału ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za komentarz! Broń Boże, niczego nie przewidujemy O.O Co do egzaminów, humanistyczne poszły mi świetnie, ale ścisłe to dla mnie czarna magia. Bądźmy dobrej myśli <3 Pozdrawiamy!

      Usuń
  4. Dlaczego nie ma wogóle Harrego ? :(((( za dużo Ordiee a nie myslalysie może żeby przenieść się na wattpada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nasze opowiadanie jest w pewnym sensie podzielone. Nie ma ani za mało Harry'ego, ani za dużo Odriee. Każdy rozdział jest wydzielony: Rozdziały z Harrym i Biancą są zawsze po rozdziale z Odriee i Louisem, no i działa to w drugą stronę :) No i powiem szczerze, że z Harry'm są najdłuższe kawałki.
      Co do wattpada to Abnormal jest już tam, ale dodajemy rozdziały powoli. Chciałybyśmy żeby nasze opowiadanie było popularniejsze, bo Abnormal nie ma takiej typowej tematyki. Jak na razie nie widać efektów. ://

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Link znajduje się po lewej stronie w notce ;)

      Usuń
    2. Nie wiem czy to przez telefon ale mi się nic nie wyświetla :(

      Usuń
  6. Hej, proszę o odpowiedź na maila w sprawie zwiastuna.

    Dziękuje xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej ,niedawna zaczęłam czytać waszego bloga ! Jest niesamowity ,serio ! Najbardziej podoba mi się chyba to ,że to jakaś inna historia , ale za to mega ciekawa i wciągająca ! Przeczytałam już wszystkie rozdziały i nie mogę doczekać się następnego ! Bardzo polubiłam obie bohaterki , zarówno Odriee jak i Blanca wzbudzają sympatię ,są bardzo silnimi bohaterkami i wiem ,że to musi potrwać ,aż się przystosują ,ale też czekam ,aż Odriee otworzy się na Herrego i zaczną chociaż rozmawiać ;) ! Jak dla mnie genialny pomysł , cudowna historia od której swoją drogą się chyba uzależniłam...xd No nic czekam na dalszy rozwój wydarzeń - wasza nowa i zniecierpliwiona fanka Julcixx ;** !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się bardzo! Nowy rozdział w większości jest już napisany, więc niedługo pojawi się nowa notka :*

      Usuń
  8. Dzisiaj mija równy rok od dodania ostatniego rozdziału. Co się stało, że nagle przestałyście je dodawać? :/ To przez brak weny czy czasu? Jak tak to wielka szkoda bo polubiłam to opowiadanie i co jakiś czas sprawdzam czy czasem czegoś nie dodałyście. No cóż, to wasza decyzja czy będziecie pisać dalej, w każdym razie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Theme by violette